DB:FS- Forgotten Stories
by ~DB-FSOd czasu pokonania Omega Shenrona minęło 100 lat. Z potężnego ongiś rodu Saiyan przy życiu pozostała tylko Pan i jej wnuk Goku Jr... Pan mimo niechęci rodziców zajmowała się treningiem swego wnuka, a ten był jej posłuszny.
Pewnego dnia babcia i jej wnuk rozpoczęli kolejny trening.
-Mamy dziś świetną pogodę na trening! Spójrzmy w harmonogram... Dobrze Goku. Dzisiaj potrenujemy szybkość. Co ci jest? Wyglądasz na przygnębionego. Powiedz mi: masz jakiś problem?
-Wiesz babciu...
-Słucham
-Nurtuje mnie pewna kwestia. Masz 112 lat. Jak mówiłaś mi kiedyś, swoją długowieczność zawdzięczasz Saiyańskim genom.
-Tak, to prawda. Mówiłam ci też jednak, że postarzałam się nieco szybciej niż Saiyanin czystej krwi ze względu na dużą domieszkę krwi ziemskiej. Gdybym była stuprocentową Saiyanką, z całą pewnością dożyłabym wieku 200 lat. Ale wciąż nie rozumiem na czym polega twój problem.
-No właśnie. A więc mój przodek, Goku, jego największy rywal, a za razem przyjaciel Vegeta, ich synowie Gohan, Goten, Trunks... wszyscy powinni dożyć dzisiejszych czasów.
-Hmmm... Jak na dziecko w swoim wieku wykazujesz się niebywale logicznym myśleniem. Miałam nadzieję, że zdołam ukryć to przed tobą jak najdłużej, ale skoro już się domyśliłeś, to chyba nadszedł najwyższy czas, by powiedzieć ci całą prawdę o twoich przodkach o ich zapomnianej historii. Nadszedł też czas aby wyjawić ci prawdziwą przyczynę twojego treningu ze mną. Zacznę od samego początku, od dnia gdy Goku, twój przodek, pokonał Omega Shenrona i odleciał w dal na grzbiecie Shen Longa...
-Gdzie ja jestem? Co się stało ze Smoczymi Kulami? Gdzie lecimy Shen Longu? W jakim celu?
-Stanowczo zadajesz zbyt dużo pytań. Nie wiedziałem, że jesteś taki wylewny. Wszystkiego dowiesz się jak dolecimy. Jedna rada- oszczędzaj siły.
-Dobrze, skoro tak mówisz. Postaram się jeszcze trochę zdrzemnąć.
W tym samym czasie na planecie Ziemia.
-Szlag by cię trafił, Kakarotto!- wykrzyknął Vegeta przełykając dłuższy haust piwa.
-Opuściłeś Ziemię, a to do tej pory zdarzało się tylko z jednej przyczyny- trenujesz. TRENUJESZ! Nie zaprzeczaj, pajacu! Jestem tego pewien! Ale nie martw się... nie pozwolę ci zostawić mnie w tyle. Powiem więcej: dorównam ci, przewyższę cię! Ostatecznie potwierdzę, że jestem jedynym prawowitym księciem Saiyan! Udowodnię, że nie ma mi równego!- mówiąc to zgniótł puszkę w rękach.
-Jeśli chcę, by te słowa stały się czymś więcej niż pustymi mrzonkami- trzeba się wziąć do roboty. Bulma!!!
-O co chodzi? Co się stało? Zaciąłeś się przy goleniu?
-Zamknij się kobieto i słuchaj mnie. Musisz stworzyć dla mnie ciężarki utrudniające poruszanie. Ma ich być 4. Każdy o ciężarze w granicach 2-10t, z możliwością regulacji. Ponadto potrzebuję kapsuły z regulacją ciążenia do 100G.
-Nie chce mi się...
-Jak to "nie chce ci się"?! Masz to zrobić i tyle!
-Mam dość tworzenia tobie sprzętu treningowego!
-Nie dyskutuj, kobieto, nie dyskutuj!- krzyknął zdenerwowany Vegeta przybierając postać Super Saiyajina.
-Nie zrobię!- zarzekła się.
-Zrobisz, bo wyślę cię na wakacje do Kamesennina!
-Dobrze, już dobrze zajmę się tym!- odparła pogodzona z losem Bulma.
-Tylko bystro!- wypalił Vegeta.
Gdzieś na drugiej półkuli.
-Ach, ten Goku! -zaczął rozmowę Trunks. -Widocznie chce zrobić rundę honorową po Wszechświecie, po tym jak go uratował.
-Widocznie bardzo spodobały mu się międzygalaktyczne podróże.- dorzucił Goten. -To już jego druga w ciągu bardzo krótkiego czasu.
-Hehe, masz rację. Wiecie co, mam ochotę uczcić w jakiś sposób jego zwycięstwo! Chodźmy coś zjeść! -Zaproponował Trunks.
-Świetny pomysł! -odparł Goten. -Gohan, idziesz z nami?
-Nie mam nastroju na świętowanie...
-Przestań! Co cię ugryzło? Musimy się rozerwać! -przekonywał go Trunks.
-Nic nie rozumiecie... Martwi mnie to, że Shen Long zabrał ojca ze sobą. Sądzę, że zostawiłby go w spokoju, gdyby wszystko w przyszłości miało się dobrze ułożyć. Melby mu pozwolić spędzić trochę czasu z Chi-chi.
-Może uznał ją za jedyne we wszechświecie poważne zagrożenie dla Goku! Haha! -Zażartował Trunks
-To w cale nie jest śmieszne! Z pewnością musiał mieć poważny powód!
-Może i masz rację...
Gdzieś we Wszechświecie.
-Goku, obudź się! Dotarliśmy na miejsce.
-Ccccooo?-wybąknąl zaspany Goku.
-Jesteśmy na miejscu. Przedstawiam ci twoje miejsce treningu- planetę Furie.
Jak będzie wyglądał trening Goku, czy Vegeta za nim nadąży, czy dla Wszechświata znów grozi niebezpieczeństwo... odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznacie w następnym odcinku.











