7- Pan gluchy
by ~DB-FS-Nasza planeta była niegdyś jedną wielką oazą spokoju.- zaczął swą opowieść Surejin.
-Rządzona była z wieży na biegunie północnym.
-No właśnie.- wtrącił Son Goku.
-Dlaczego ta wieża jest ulokowana na pustyni? Przecież gdyby zbudowali ją w okolicach dżungli, mieliby mnóstwo jedzenia pod nosem, a tak...
-To ze względu na to, że planeta przekazuje swą energię w największym stopniu przy biegunach.- odpowiedział mu starzec.
-Pozwól mi jednak kontynuować mą opowieść. Pewnego dnia arcymistrz tej wieży zdecydował, że planetę należy podzielić na część północną (na której czele miał stanąć on) i południową (na czele której miał stanąć jego zaufany przyjaciel). Plan ten udało się mu wprowadzić w życie. Nie wszyscy jednak rozumieli, że takie kroki są potrzebne. Nie wszystkim zależało na pokoju i braterskiej miłości między wszystkimi mieszkańcami Ki-terry. Szczególnie duże niezadowolenie zaczęło narastać w wieży północnej. Pewnego dnia, który od tej pory stał się przeklęty, doszło tam do buntu, na którego czele stanął Vunron, heretyk pozbawiony norm etycznych. Jedyne na czym mu zależało to całkowita hegemonia nad planetą. Udało mu się wraz z grupą spiskowców obalić dotychczasowego arcymistrza, który został zmuszony do opuszczenia swojego domu. Vunron, wraz ze swoją świtą, zwaną od tej pory klanem Quobo, rozpoczął wojnę, która miała na celu podbój południowej części planety, na której czele stanął arcymistrz Toshimitsu. Wszystkich, którzy się im przeciwstawiali zaczęli nazywać klanem Xi'quin. Wojna ta trwa do dziś. Ostatnimi czasy, klan z południa zaczął przegrywać. Powiem ci jeszcze jedną ciekawostkę: twoimi przeciwnikami byli zwiadowcy Vunrona- najsłabsze jednostki jego armii.
-Najsłabsze?!- wykrzyknął ze zdziwieniem Goku.
-Tak, chłopcze.- oznajmił mu mędrzec.
-Jego armia dzieli się na zwiadowców, magów i arcymagów. Ponadto, tyran skupił wokół siebie elitę swoich wojsk. Używa ich w roli sił specjalnych. Jeżeli więc masz zamiar walczyć z nimi, to informuję cię: czeka cię bardzo długa droga. Widziałem twoje możliwości. Jesteś utalentowany. Brakuje ci jednak wyszkolenia, jeżeli chodzi o Ki.
-Co racja, to racja. Pokonali mnie jak amatora, a przecież to byli tylko zwiadowcy...- rozmyślał Goku.
-Przydałby mi się dobry trener.
-Sądzę, iż mógłbym cię trenować.- stwierdził Surejin.
-Nim jednak zaczniemy będziesz musiał przejść pewną próbę.
-Oczywiście!- odrzekł radośnie Goku, zrywając z siebie bandaże. Ubrał się najszybciej jak umiał. Był tak podekscytowany, że przypadkiem przewrócił jedną ze świec. Cały wosk wylał się na jego plecy. Z ogromnym wrzaskiem, zaczął biegać po pokoju.
-Piecze, piecze!- krzyczał. Po chwili wskoczył z powrotem do roztworu, w którym się wcześniej moczył, powodując przy tym duży rozprysk.
-Uch! Od razu lepiej.-wypowiedział Goku z ulgą.
-Wiesz, faktycznie jestem dosyć stary, ale naprawdę trzymam się całkiem dobrze. Nie ma potrzeby oblewać mnie leczniczym roztworem.- powiedział mędrzec, wyciskając ze swoich szat znaczne ilości płynu.
-Tak czy inaczej, chodź za mną.
Tymczasem na planecie Hort Gohan i spółka zostali opuszczeni przez Kaiobito. Będąc zostawionymi pośrodku lasu, próbują uzyskać orientację. Otacza ich las liściasty, gęsty niczym syberyjska tajga.
-Moim zdaniem powinniśmy pójść tą ścieżką.- zaczął Goten.
-A skąd ty możesz to wiedzieć?- zapytał z wyrzutem Gohan.
-Nigdy nie byłeś dobry z geografii. Moim zdaniem lepiej zrobimy idąc wzdłuż tamtych potoków.
-A ja bym był skłonny zgodzić się z Gonetem- wtrącił się Trunks.
-Uważam, że skoro mamy wydeptaną ścieżkę, to na pewno w końcu kogoś na niej spotkamy. Co ty na to Uub? UUB!- Uub nie mógł odpowiedzieć. Dał się zaskoczyć antropomorficznej istocie, która stojąc mu za plecami, próbowała go udusić. Przyjaciele natychmiast rzucili się, by mu pomóc. Jednak drogę zagrodziła im zgraja potworków, podobnych do tego, który szamotał się z Uubem. Gohan, Trunks i Goten spróbowali ich zaatakować. Nie udało im się to jednak, gdyż dziwne istoty w ostatniej chwili rozproszyły się na wszystkie strony okrążając bohaterów. Całe szczęście, Uub poradził sobie w pojedynkę. Podciął swojego rywala nogami, a następnie zwinnym ruchem wykręcił mu ramię i z łokcia uderzył go po plecach. Zorientował się, że ramie wroga pozostało mu w rękach. W miejscu, z którego je wyrwał pojawiły się wyładowania energetyczne, niczym przy wadliwej instalacji elektrycznej. Cały las rozświetlił się jak choinka mimo, iż był środek nocy.
-Robot?- wypowiedziała Drużyna Z z niedowierzaniem. Jednak przeciwnicy nie mieli zamiaru składać broni. Zorganizowali się w ten sposób, że każdy z czwórki przyjaciół musiał walczyć z 3-4 wrogami. Po chwili jednak las przeszył świst powietrza. Przeciwnicy zaczęli badać na ziemię. Padali nie mając już swoich sztucznych ramion, głów, nóg. Przyjacielem ukazała się bardzo wysoka postać, bardzo dobrze zbudowana. Widać było po niej, że ćwiczy regularnie- prawdziwy paker, 2x2. Na głowie miał zawiniętą Bandamę, a na szyi opaskę, która zakrywała mu całą twarz prócz oczu.
-Co się stało? Kim on jest?- pytali się nawzajem.
-Ludzie? Heh, a myślałem, że jestem ostatnim żywym hominidem na tej planecie.- mówiła do nich postać.
-Kim jesteś?- zapytał go Team Z.
-Nawet dla mnie straciło to już większe znaczenie. Zrozumiałem, że już nikt nie nazwie mnie po imieniu.- tłumaczył im tajemniczy mężczyzna.
-Jeżeli jednak chcecie wiedzieć: przy urodzeniu przyporządkowano mi imię Kuura, ale w dzisiejszych czasach nie ma to już żadnego znaczenia.
-Powiedziałeś Kuura?- dopytywał się Gohan.
-Rozumiem, ze wasz przyjaciel nie usłyszał.- powiedział obracając się w kierunku Gotena, Trunksa i Uuba.
-NAZYWAM SIĘ KUURA!!!- krzyknął Gohanowi w ucho. Zrobił to tak mocno, że ten aż usiadł z wrażenia, przygniatając przy tym grzyba- purchawkę.
-Jesteśmy wysłannikami od Rou Kaioshin-samy.- oznajmili mu.
-Stary drań! Jakim cudem udało mu się uwolnić z miecza Zet?- spytał się Kuura.
-Właściwie, ja mu w tym pomogłem.- oznajmił nieśmiałe Gohan, zeskrobywując zgniecionego grzyba ze swoich spodni.
-PAN GŁUCHY??!!- krzyknął mu do ucha nowopoznany znajomy. Gohan jednak był przygotowany i nawet się nie wzruszył.
-OWSZEM, JA!!- i tym razem to Gohan spowodował zachwianie się Kuury.
-Dobra, powiedzmy, że ci wierzę. Tak czy inaczej, co was sprowadza na planetę zdominowaną przez androidy?- spytał się mieszkaniec Hort.
-Chcielibyśmy, żebyś nas trenował.- oznajmili mu przyjaciele.
-Chyba nie mam wyboru.- stwierdził tubylec.
-Możecie okazać się bardzo pomocni przy walce z tymi cholerstwami. Za mną!
I tak kolejni bohaterowie zyskali swojego trenera.
Przenieśmy się jeszcze jednak na krótką chwilę do Goku. Wraz idąc za Surejinem, badał dokładnie wnętrze jego domu. Tu i ówdzie postawiane były kamienie, od których emitowała tak silna moc, że mieniły się różnymi kolorami: zielenią, fioletem, bordo, pomarańczem. Po pewnym czasie zwiedzania znaleźli się w ogromnej sali o bardzo wysokim suficie, na którego szczycie zaznaczony był plan nieba. Na podłodze zaś rozrysowano potężny pentagram. W jego środku Goku zauważył kołyskę z dzieckiem.
-Teraz możemy przejść do twojej próby.- oznajmił Surejin dla Son Goku.
Jak będzie wyglądała ta próba? Czy Goku włączy się do konfliktu na planecie Surejina? Czy Gohan i spółka podołają treningowi Kuury? Czy Vegeta oprze się grawitacji? O tym w następnych odcinkach.











