3-Propozycja nie do odrzucenia
by ~DB-FS-A więc jaki masz plan, Gohan?- rzekł zaciekawiony Goten.- Słuchamy twoich propozycji.- dodał Trunks.
-Najpierw musimy zrobić rozeznanie. Trzeba się dowiedzieć, gdzie poleciał ojciec. Kolejna sprawa: w jakim celu? Musimy polecieć do rajskiego pałacu.- zadecydował starszy syn Goku.
-Racja.- odparła młodzież.
-Poczekajcie na mnie!- usłyszeli głos z oddali.
-To Uub!- stwierdzili jednocześnie.
-Dobra, lećmy. Nie ma czasu do stracenia.
Gdzieś w Górach Paozu
-Ach, ten Goku! Znowu zostawia mnie samą. Czy on mnie jeszcze kocha? Może szuka innej W końcu poleciał w kosmos po raz drugi w przeciągu bardzo krótkiego czasu. Poza tym, jest jeszcze młody jak na Saiya-jina.- zastanawiała się Chi-chi uraniając łzę.- Może nie powinnam być dla niego taka ostra? Może powinnam tolerować wszystkie jego wady? Mimo słabości do walki był bardzo dobrym mężem. NIE! On JEST moim mężem! Musiał mieć bardzo ważny powód, że by polecieć. Będzie go mi jednak bardzo brakowało.
W kanionie nieopodal Metro West.
-Na rozgrzewkę niech będzie JEDNA TONA! Ok. Możemy zaczynać!- mobilizował się Vegeta.- Spróbujmy się przebiegnąć. Włączam stoper i Start!- książę Saiyan zaczął bieg wzdłuż kanionu.
-Hmmm Kilometr w czasie 40,34.-zerknąwszy na stoper strzelił kilkakrotnie w górę pociskami KI. -Ehhhh, nie jestem w formie. Nic dziwnego! Dawno nie trenowałem. Powinienem był osiągnąć samodzielnie poziom SSJ3, zamiast prosić Bulmę o konstrukcję tego cholernego urządzenia. No nic. Trudno. Trzeba będzie nadrobić zaległości. Kakarotto, nie licz na to, że mnie pobijesz!- powiedziawszy to wzbił się u górze i rozpoczął unikanie wypuszczonych przez siebie wcześniej pocisków.
Na planecie Furie.
-Ta planeta to istny raj! Bardzo tu ciepło, wilgotno, rośnie dużo roślin, w tym wiele owocowych.-zauważył Goku, słysząc po chwili nieznośne (przyjemne?) burczenie w brzuchu.- No fakt. Od walki z Omega Shenronem nic nie jadłem. Hmmm co by tu wybrać?- i zaczął plądrować owoce z wszystkich napotkanych przez siebie drzew.- Pycha!- wykrzyknął z zachwytem- nawet nie czuję większego przyciągania.
Po małej przekąsce" Goku zaczął się zastanawiać- Jak ja mam się przenieść na tą ostatnią planetę? Nie wiem gdzie jest, ani jak się nazywa. Poza tym, jako dziecko nie jestem w stanie się teleportować
-Planeta ta nazywa się Nitrous, znajduje się w dosyć znacznej odległości od twojego obecnego położenia.- usłyszał głos.
-O Shen Long! Nie wiedziałem, że jeszcze ze mną jesteś.-powiedział zdziwiony Saiya-jin.- Skoro jednak już tu jesteś, powiedz mi- jaką nagrodę dostanę za przeteleportowanie się na Nitrous?
-To niespodzianka.-odparł smok. -Odszedłeś ode mnie nim zdążyłem dokonać charakterystyki planet, na których będziesz trenował.
-Racja! Nie pomyślałem o tym! Co ja bym bez ciebie zrobił? Daj pyska!- powiedział Son Goku zataczając się lekko.
-Co ci jest? Nie mów, że spróbowałeś owocu z drzewa Gojos! Cholera, te owoce działają jak narkotyki. Nie mam wyboru
-Daj spokój! Ani ja nie jestem Adamem, ani ty Bogiem, żebyś mnie tak opppieprzał za zerwanie głupiego owocu!- konturował niedoszły narkoman.
-Śpij!- rozkazał mu smok, po chwili samemu padając na ziemię.
-Haha!! Nie trafiłeś! Uśpiłeś sam siebie! O kur -i w ten oto sposób Goku także zapadł w sen.
W tym samym czasie, pośród ziemskich niebios.
-Dotarliśmy.- rzekł spokojnie Son Gohan.
-Witaj Mr. Popo!- wykrzyknęli wszyscy.
-Witajcie.- odbąknął Popo po chwili wylewając z siebie potok łez.
-Co się stało?- zapytał go z niepokojem Trunks.
-Wczoraj zjadłem z Dendym kolację- świętowaliśmy zwycięstwo Goku nad Omega Shenronem.- zaczął sługa.- Rano, gdy się obudziłem, Dende zniknął! Nie mam pojęcia co się z nim stało.
-Dziwne -stwierdzili wszyscy. Po chwili jednak usłyszeli w swoich głowach znajomy głos.
-Mr. Popo, Trunks, Gohan słyszycie mnie wszyscy?- mówił głos.
-To North Kaio! Słuchamy cię North Kaio!
-Dende został przeniesiony przez Shen Longa na swoją ojczystą planetę. To właśnie smok kazał mi wam to przekazać.- i tak Kaio opowiedział im całą historię.
-A więc to tak!- zaczął Gohan.
-Opiekunem Smoczych Kul?- dziwił się Goten.
-Aż tak ostry trening?- myślał Uub.
-A więc nic nam nie grozi?- dodał Trunks.
- Myślcie sobie co chcecie, ale jak dla mnie ta cała sprawa ma swoje drugie dno.- przemówił Kaio.- Na wszelki wypadek doradziłbym wam trening.
- a więc zapraszam do mnie!- usłyszeli inny głos.
-To Rou Kaioshin-sama!- wykrzyknęli wszyscy.
-Tak to ja. Jeżeli uważacie, że wciąż grozi nam niebezpieczeństwo- zapraszam.
-Ale nikt z nas nie zna techniki teleportacji - odparła Drużyna Z
-Spokojnie. Kaiobito-san zaraz do was przyleci.- uspokoił ich staruszek.
-To może powinniśmy spytać innych, czy nie chcieliby potrenować?- zaproponował Uub.
-Nie to nie ma sensu.- ostudził emocje Gohan.- Kogo chciałbyś pytać? Kuririn, Tenshinhan, Yamucha, wszyscy są za starzy, Chaozu- zbyt słaby.
-A Bra i Pan?- zasugerował Mr. Popo.
-Jeżeli chodzi o Brę- ktoś musi przejąć obowiązki prezesa Capsule Corp - zauważył Trunks
- a Pan jest zbyt młoda- dodał Goten.
-No to może VEGETA!!!- wykrzyknęli wszyscy chórem.
-Mnie do tego nie mieszajcie- odpowiedział sam zainteresowany, Będę ćwiczył w samotności i uzyskam lepsze rezultaty od was.
-Jak wolisz. Rou Kaioshin-sama, przyślij po nas Kaiobito.- powiedział Gohan.
Jak będzie wyglądał trening Teamu Z u Rou Kaioshina, a jak Goku i Vegety? Który będzie najskuteczniejszy?- o tym następnych odcinkach.










