deviant art





Login
Join deviantART for FREE Take the Tour Lost Password?
Deviant Login
Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]

More from ~DB-FS

Featured in Groups:

Details

February 22, 2010
12.6 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 0
Favourites: 0
Views: 248 (0 today)
Downloads: 5 (0 today)
[x]

16- Nawrocenie

by ~DB-FS

-K-kim ty jesteś?- pytał przerażony Shizu.
-Hehehe, zdawało mi się, że już się wam przedstawiałem. Nazywam się Goku. Son Goku. I jestem tym, który postawi koniec twoim zbrodniom.- odparł Goku, z delikatnym uśmieszkiem na twarzy.
-Nie bądź taki pewny siebie! Nie wiesz do kogo przemawiasz, nie masz pojęcia z kim masz do czynienia? Przypominam ci, że wysuwasz groźby wobec najsilniejszego wojownika wszechświata!- zripostował przeciwnik.
-Nie jesteś pierwszym, który mówi do mnie w ten sposób. Większość przechwalających się w ten sposób mocno tego pożałowała.- odpowiedział Goku, wspominając na swe dotychczasowe osiągnięcia.
-Większość?- zwrócił uwagę wróg.
-Owszem. Jeden z tych pyszałków jest dzisiaj moim najlepszym przyjacielem.- powiedział Saiyajin, wspominając Vegetę.
-A no właśnie! Ciekawe co u niego?- myślał sobie.

Okolicami Metro West wstrząsnęło potężne trzęsienie ziemi. Chmury wędrowały szybciej po niebie, pobliska elektronika zaczęła szwankować. A wszystko z powodu ogromnego źródła energii w pobliżu miastar30; Wszystkie mięśnie Vegety uległy niezwykle silnemu naprężeniu, żyły stały się tak grube, iż miało się wrażenie, że za chwilę eksplodują. Dumny Saiyajin koncentrował w sobie coraz większą Ki. Gdy ją w końcu uwolnił, zrozumiał, że właśnie udało mu się zrealizować postawiony sobie cel. Wreszcie osiągnął stadium SSJ3. Rozradowany, wybuchnął złowieszczym śmiechem.
-Widzisz, Kakarotto? Nie jesteś już jedynym który osiągnął SSJ3.- pysznił się Saiyański książę.
-Heh, szkoda tylko, że SSJ3 tak naprawdę nic mi nie daje. Kakarotto jest wciąż znacznie lepszy. Ale spokojnie, wszystko jest do nadrobienia. W końcu każdy ciężarek waży tylko 125 kg.- powiedział, patrząc się na konsolę kapsuły, która wskazywała 100G.
- Do dziesięciu ton... CHOLERA!!! ZNOWU ZAPOMNIAŁEM!!!- Vegeta padł na ziemię.
-125kg!! Uch, od razu lepiej. No właśnie. Do maksymalnego ciężaru droga jeszcze daleka!

Przenieśmy się na chwilę do Surejina, mentora Goku.

-Do prawdy- niezwykła moc!- mówił do siebie w myślach trener.
-Ten chłopak chyba naprawdę ma szanse zaprowadzić pokój na tej planecie. Wydaje mi się, że jego Ki jeszcze bardziej wzrosła po tym jak wpadł w furię. Z drugiej strony, trochę dziwne, że jego włosy zmieniły kolor. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem...- i wtedy mędrzec uświadomił sobie, że jednak kiedyś spotkał się już z czymś podobnym.
-Niemożliwe! On nie może być...- starzec natychmiast pobiegł do swojej biblioteki.

W międzyczasie Goku stanął do walki o przyszłość planety.

-No dobra, pokaż co potrafisz, dzieciaku!- krzyknął prowokująco Shizu. Nasz przyjaciel skorzystał z zaproszenia i ruszył w kierunku rywala. Gdy był już bardzo blisko, przeniósł się za jego plecy, jednak wróg nie wzruszył się tym zbyt mocno. Odczytał zamiary Goku i przeprowadził kontratak. Wykonał zamach pięścią, jednak odkrył z przerażeniem, że jedynie przeciął powietrze. Son Goku był z powrotem za jego plecami i tym razem nie mógł nic na to poradzić. Otrzymawszy potężnego kopniaka w plecy na wysokości nerek, Shizu odleciał bezwładnie w dal. Goku przeteleportował się tak, aby znaleźć się w punkcie przecinającym tor jego lotu. Następnie wyprowadził cios pięścią wybijający przeciwnika jeszcze wyżej w górę. Szybkim lotem dogonił ciało rywala, łapiąc go za nogę. Wykonał z nim parę obrotów wokół własnej osi a następnie cisnął nim o glebę. Zwieńczeniem akcji ofensywnej było przygwożdżenie przeciwnika do ziemi. Zakończywszy atak, Saiyajin odleciał kilka metrów wstecz.
-Nie udawaj! I tak wiem, że ten atak był dla ciebie niczym masaż.- powiedział Goku.
-Widzę, że rozumiesz z kim masz do czynienia!- odparł Shizu podnosząc się z ziemi, jednocześnie bardzo dyskretnie wycierając krew z ust. Był świadomy tego, że okazanie słabości mogło być dla niego tragiczne w skutkach.
-Niech to szlag! Mocny jest ten bachor. Nic dziwnego, że Butte i Yuzumi nie mieli z nim szans.- mówił do siebie w myślach.
-Jak tak dalej pójdzie, być może będę nawet zmuszony do użycia... Nie, nie. Powinno się obyć bez tego. Wystarczy nieco mocniej przycisnąć. Zacznijmy od koncentracji.- wokół przeciwnika zaczęła się skupiać coraz większa złowroga aura. Wokół zaczęły szaleć burze piaskowe.
-Teraz zaczyna się prawdziwa walka.- stwierdził Son Goku. Wróg zachowywał spokój, jego zachowanie było całkowicie odmienne od sposobu walki naszego znajomego. Nie szarżował bezmyślnie. Stał w skupieniu przyglądając się Goku, analizując każdy jego oddech, każdy, choćby najmniejszy ruch. Taki sposób walki z pewnością nie był zbyt wygodny dla Saiyajina. Tymczasowy marazm został gwałtownie przerwany. Shizu, wykorzystując siłę woli, wyrzucił Goku wysoko w przestworza. Następnie, posługując się tą samą bronią, zmuszał masy powietrza by uderzały w jego ciało. Może się to wydawać niegroźne, ale wiatrom zostało nadane bardzo duże ciśnienie. Gdy ta metoda tortur znudziła Shizu, postanowił on zmienić taktykę. Złączył dłonie razem, skoncentrował swoją moc między nimi, tworząc wysoko naenergetyzowaną kulę. Rzucił ją w kierunku bezbronnego Goku. Sfera, uderzając w jego ciało, rozświetliła całą okolicę złowieszczym czerwonym światłem. Po opadnięciu kurzu wznieconego przez eksplozję, oczom Shizu okazał się obraz, na który zareagował szyderczym śmiechem. Ubranie wisiało na Goku jak drelichowy wór, ostatnimi strzępami przyklejając się do jego poparzonego ciała.
-Haha! I co teraz powiesz?- pytał szyderczo wróg.
-Chcesz odpowiedzi?- pytał retorycznie Goku, lekko przy tym dysząc.
-Dostaniesz odpowiedź!- zadeklarował Saiyajin, ruszając w kierunku przeciwnika.
-Pewnie myśli, że to zwykła szarża. I dobrze. Niech sobie myśli tym razem nie uda mu się mnie zatrzymać!- mówił do siebie w myślach Son. W tym samym momencie wytworzył wokół siebie delikatną warstewkę złożoną z czystej Ki. Dzięki temu jego wróg nie mógł przejąć nad nim kontroli, jak to miało miejsce przed chwilą. Całą swoją siłę Son Goku skoncentrował w pięści. Wykonał potężny zamach i potężny prawy sierpowy spadł na brodę Shizu. Krew z jego przegryzionej wargi rozprysła się w powietrzu.
-Jak to możliwe? Nie byłem w stanie nic zrobić. Przecież nikt we wszechświecie nie włada zmysłami lepiej ode mnie. A mimo wszystko nie byłem w stanie zatrzymać go siłą woli! Niech to szlag!- myślał Shizu. Goku jednak nie zamierzał poprzestać na jednym uderzeniu. Złapał przeciwnika za ramię i przerzucił nad sobą. Wykonał to w taki sposób, że przypadkiem ściągnął pierścień z palca nieprzyjaciela. W skutek tego, cała planeta została ogarnięta potężnym blaskiem, podobnym do tego, jaki ludzie potrafili wytworzyć za pomocą ładunku jądrowego. Ten blask był jednak znacznie jaśniejszy. Chwilę potem miał miejsce potężny grzmot. Był na tyle silny, że nawet Goku, na chwilę stracił słuch. Gdy natężenie światła stało się na tyle niskie, że mógł on otworzyć oczy, powiedział do siebie:
-Co to było? Taiyoken?- rzekł, przecierając oczy. Po chwili zobaczył swego nieprzytomnego rywala leżącego na piachu.
-Co się stało? Może on coś kombinuje? Może szykuje jakąś nową technikę?- myślał nasz przyjaciel, wyczuwając podstęp. W tym momencie usłyszał jednak, jak jego przeciwnik wypowiedział do niego słowa, używając przy tym zupełnie innej barwy głosu niż dotychczas.
-C-co się stało? G-gdzie ja jestem?- słowa Shizu brzmiały, jakby właśnie obudził się po mocno zakrapianej imprezie.
-Nie udawaj niewiniątka! Wiem, że coś szykujesz!- wykrzyknął Saiyajin, przyjmując pozycję bojową.
-Słowo daję! Kim jesteś? I co ja tu robię?- dopytywał spotulniały przeciwnik.
-Nie chcesz się bić?- dziwił się nasz bohater.
-A niby czemu miałbym się z tobą bić? Przecież nie zrobiłeś mi nic złego.- po usłyszeniu tych słów, Goku zaczął głęboko zastanawiać się nad przemianą, która właśnie spotkała jego dotychczasowego rywala.
-Dziwne. Stał się spokojny po tym, jak zdjąłem mu ten pierścionek.- zastanawiał się.
-A więc nie jesteś sługą Vunrona?- pytał Son.
-Oczywiście, że nie! Skąd ci przyszedł do głowy taki pomysł?- ripostował Shizu.
-Co by nie było, przed chwilą próbowałeś mnie zabić...
-Ja?! To niemożliwe, to nie prawda!
-Owszem prawda! I chciałeś to zrobić w imię Vunrona.- przekonywał Goku.
-Czekaj, czekaj. Coś sobie przypominam. Ach tak. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam jest pierwszy dzień wojny na tej planecie.- zaczął Shizu.
-Do tego dnia wszystko toczyło się w porządku. Ludzie żyli w dostatku, w spokoju. I wtedy pojawił się ten szaleniec. Przekonywał wszystkich, że są manipulowani, tworząc coraz to większą armię gotową do przeciwstawienia się dotychczasowemu porządkowi. Tych, którzy odmawiali, brał siłą. Mnie też próbował zgarnąć, jednak dysponowałem na tyle dużą siłą woli, że nie udało mu się bezpośrednio nade mną zapanować. Porwał więc moją żonę i syna, grożąc, że ich zabije jeśli się do niego nie przyłącze. Próbowałem odbić swoją rodzinę, wtedy on... on zrealizował groźbę.- wypowiadając te słowa, Shizu zaczął szlochać.
-Wybuchłem wielkim gniewem, uwolniłem całe zło drzemiące we mnie. Wtedy przejęcie kontroli nad moim umysłem było za pewne prostym zadaniem. A ty? Jak się tu znalazłeś? Co cię tu sprowadza?- po zadaniu tych wszystkich pytań, Shizu spojrzał na Goku, który zaczął się miotąc we wszystkie strony trzymając się za głowę. Wyglądało na to, że ktoś próbował przejąć kontrolę nad jego umysłem.
:icondb-fs:
16 epek.
No comments have been added yet.

:icon:
Add a Comment: