deviant art





Login
Join deviantART for FREE Take the Tour Lost Password?
Deviant Login
Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]

More from ~DB-FS

Featured in Groups:

Details

January 30, 2010
13.0 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 0
Favourites: 0
Views: 204 (0 today)
Downloads: 4 (0 today)
[x]

12- Dusza sierzanta

by ~DB-FS

-Ehhh... gdzie ja jestem?- powiedział otworzywszy oczy Trunks.
-Ach tak. Pamiętam. Walczyłem z Kurą.
-I go pokonałeś...- wtrącił Goten.
-Ja go pokonałem?- pytał Trunks ze zdziwieniem.
-Nie pamiętasz? Ten Final Flash był zawalisty!
-Jak to? Przecież ja nie potrafię używać tej techniki!- stwierdził syn Vegety ze zdziwieniem, podnosząc się jednocześnie z podłogi.
-Ale sam nam pokazałeś, że potrafisz!- zauważył Uub.
-Wobec tego jak? Wytłumaczcie mi, bo ja tego nie rozumiem.
-Nic prostszego!- powiedział Son Gohan zbliżając się do pozostałych przyjaciół.
-W czasie walki, gdy twój organizm wyczuwa sytuację krytyczną, uruchamiają się w nim najbardziej pierwotne mechanizmy. W twoim wypadku kontrolę przejęły geny Vegety. Dodać tego silny bodziec w postaci ogromnej dawki adrenaliny i wszystko gotowe! Uruchomienie się pierwotnych genów twego ojca sprawiło, że poczułeś się bardzo urażony słowami Kuury, który ranił dumę twojej rodziny. Zaczął buzować w tobie gniew. W pewnym momencie granica pękła i wybuchłeś wściekłością. Z tego powodu przemieniłeś się w SSJ2. A skoro to geny Vegety dominowały, to ten Final Flash na zakończenie długiej furii nie jest niczym zaskakującym.
-Tak, pewnie masz rację.- przytaknął Trunks.
-Kiedy w końcu skończycie pieprzyć?!- zapytał ich podenerwowanym głosem Kuura. Stał on do nich tyłem, z rękami założonymi na siebie.
-Wybacz, mistrzu.- przeprosił Gohan.
-Czekamy na twoje polecenia.- dodał Goten.
-Chyba mocno go wkurzyłem...- myślał sobie Trunks.
-Moje polecenie brzmi: za mną!- powiedziawszy to, otworzył drzwi od Sali treningowej i z niej wyszedł. Nasi przyjaciele podążyli za nim.
-Nim weźmiemy się do ostrej pracy, przydałoby się was oprowadzić po posesji. Macie słuchać uważnie i zapamiętywać jak najwięcej. Jak ktoś się kiedyś zgubi, osobiście dostanie ode mnie po pysku. Zrozumiano?
-Tak mistrzu!- odpowiedzieli jednocześnie.
-No. I to mi się podoba.- stwierdził głośno trener. Poruszali się dosyć wąskimi korytarzami, stworzonymi przez ściany zrobione z metalu. Pomieszczenia, które mijali sprawiały wrażenie opuszczonej bazy wojskowej. Kuura (dziwnym trafem) bardzo pasowałby na jej dowódcę.
-Tu jest łazienka.- powiedział otwierając jedno z drzwi. Wewnątrz przyjaciele zastali stosunkowo prymitywne prysznice ustawione w długim rzędzie. Podobnie było z toaletami. Cały kompleks coraz bardziej zaczynał sprawiać wrażenie bazy.
-Tutaj macie sypialnie.-oznajmił przy następnych drzwiach. Szyk ustawionych łóżek był znowu taki sam.
-Do tego pokoju nie macie wstępu.- rzekł mijając kolejne drzwi.
-Ale dlaczego?- dopytywał się Goten.
-Dlatego,- odparł lakonicznie Kuura wskazując na tabliczkę z napisem "Dowódca".
-dlatego,- dodał po chwili otwierając metalowe wrota. Przyjaciołom ukazał się stosunkowo skromny pokoik, którego centralne miejsce zajmował niewielki ołtarzyk, na którym stało zdjęcie pięknej czarnowłosej kobiety. Po obu jego bokach znajdowały się zapalone świeczki, a poniżej od ołtarzyka stał klęcznik. Z rogów pomieszczenia unosił się delikatnie drażniący nozdrza dym z kadzidełek.
-i dlatego!- zakończył szczególnie mocno akcentując ostatnie powtórzenie słowa "dlatego". Po chwili uderzył Gotena w twarz, oczywiście pełną pięścią. Od tej pory nie pojawiły już żadne zbędne pytania. Po drodze do następnego pomieszczenia przyjaciele minęli oszklone pomieszczenie, przesycone światłem. Co dziwne, rósł w nim tylko jeden typ roślin o dziwnych, fasolo-podobnych pędach.
-Przecież to Senzu!- myślał Gohan. Nie odważył się jednak zapytać skąd się wzięły takie pokaźne ilości tej życiodajnej rośliny.
-Tutaj będziemy ćwiczyć.- oznajmił trener wskazując na kolejne drzwi z napisem "Sala treningowa".
-A ta sala wcześniej?- dopytywał Goten.
-Tamta była niegdyś salą bankietową. Przerobiłem ją do toczenia pojedynków w neutralnych warunkach.- wyjaśnił mistrz.
-Trenować będziemy w tej.- dodał zaraz potem.
-Przejdźmy wreszcie do najprzyjemniejszego pomieszczenia z całego tego zadupia.- powiedział Kuura zmieniając ton głosu na nieco weselszy. Przed naszymi przyjaciółmi znajdowały się drzwi z napisem "Kuchnia".


W tym czasie Goku miał toczyć walkę, w celu wykonania zadania, jakie powierzył mu Surejin.

-No dobra. Zobaczysz na co mnie stać!- odgrażał się Saiyajin.
-Zobaczymy.- odparł lakonicznie jego przeciwnik. Son Goku ruszył w jego stronę pełnym pędem. Następnie rozpoczął klepać go po brzuchu, jednak potwora chroniła dosyć gruba warstwa tłuszczu, tak więc uderzenia nie wywarły na nim większego wrażenia. Było nawet blisko, aby Goku nadział się na kontratak. Cios toporem został jednak zadany zdecydowanie zbyt wolno, tak więc Son Goku spokojnie go uniknął.
-Absurd. Cała twoja siła skupia się w tkance tłuszczowej?- zapytał strażnika nasz bohater, czym nieumyślnie go sprowokował.
-Licz się ze słowami!- odkrzyknął ork, rozpoczynając "bieg" w kierunku Goku. Po raz kolejny zamachnął się do uderzenia, jednak Goku użył techniki Zanzouken i znalazł się za plecami przeciwnika. Tym razem spróbował uderzyć obunóż w jego plecy. Tym razem atak okazał się nieco bardziej skuteczny. Ork krzyczał z bólu. Goku, pragnąc pójść za ciosem, postanowił użyć technik Ki, w celu ostatecznego pokonania przeciwnika.
-KA-ME-HA-ME...
-Nie! Nie rób tego!- błagał go potwór. Było już jednak za późno. W jego kierunku poleciał charakterystyczny niebieski promień. Spowodował on oczywiście dotkliwe oparzenia i obrażenia organów wewnętrznych przeciwnika. Problem w tym, że część energii zrykoszetowała i uderzyła w ścianę. Jaskinia zaczęła się walić, z jej ścian zaczęły tryskać potężne strumienie lawy.
-Widzisz co narobiłeś? Teraz tu poginiemy!- oskarżał go głosem pełnym pretensji.
-Faktycznie, sytuacja wygląda beznadziejne. Może jednak jeszcze nie wszystko stracone!- pocieszał go Goku.
-Nie chrzań! Nie zdążymy uciec! Nie ma już żadnej nadziei! My tu pogi...- ripostował ork. Son Goku jednak nie pozwolił mu dokończyć. Złapał go za mały palec lewej ręki (jedyną część ciała jaką był w stanie objąć ramieniem), następnie przyłożył palce do czoła, skoncentrował się i przeteleportował się na zewnątrz jaskini.
-...niemy...- dokończył potwór niedowierzając, że znajduje się na zewnątrz.
-Jak to się stało?- dodał po chwili ze zdziwieniem.
-Udało się!- krzyczał z radości Goku.
-Udało się! Udało się!
-Nie pozostaje mi nic innego jak się poddać. Walka z przeciwnikiem potrafiącym się tak szybko przemieszczać nie miałaby chyba z resztą większego sensu.- stwierdzał ork.
-Proszę bardzo. Pozwolę ci wziąć Okilit. Problem jest, że będziesz musiał sam się po niego dostać. Znajduje się on pośrodku tej góry, w pomieszczeniu zbudowanym z materiału odpornego zarówno na uderzenia zwykłe, jaki Ki. Ciekaw jestem czy ci się uda. Co ty na to powiesz?- gdy jednak zadawał mu to pytanie, Goku już z nim nie było. Po chwili jednak pojawił się znowu, trzymając w ręce ogromny kamień o wyglądzie diamentu, mieniący się wszystkimi kolorami. Biła od niego potężna moc.
-Niezwykły z ciebie chłopiec...- mówił zielonoskóry z niedowierzaniem.
-A z ciebie wyjątkowo mądry ork!- pochwalił go Goku.
-To przez wpływ tej planety. Powiedz mi, jak masz na imię?
-Goku. Nazywam się Son Goku.- odparł nasz przyjaciel w charakterystyczny tylko dla siebie sposób.
-Goku. Zapamiętam sobie to imię.- wtedy podali sobie ręce, a potem Goku powrócił do Surejina.
-Witaj, staruszku! Mam to o co prosiłeś.- oznajmił.
-Już wróciłeś? Nawet nie zauważyłem kiedy. Szybko się uwinąłeś.- chwalił go mędrzec.
-No dobra. Pokaż to cacko!- poprosił go starzec. Goku podał mu kamień, mało co go nie upuszczając. W porę jednak odzyskał równowagę i podał zdobycz swojemu mistrzowi.
-Piękny. Naprawdę, piękny!- podziwiał znalezisko Surejin.
-Ale póki co nie mogę z nim nic zrobić. Muszę poprzeglądać parę starych ksiąg, by zobaczyć jak się nim posługiwać. W międzyczasie będziesz robił inne ćwiczenia.
-Super! Nareszcie trochę treningu!- zawołał radośnie Son Goku.
-Tak. Codziennie 3 godziny medytacji, 5 na kontrolę energii i 4 na odpowiednią inkantację przy technikach Ki.- wymieniał trener.
-Nie będzie to łatwy trening!- stwierdził nasz heros.
-A czego się spodziewałeś? Wakacyjnego wypoczynku i zbijania bąków? Nie ma tak łatwo!
-Od jutra biorę się do roboty.

Tymczasem na Hort, Kuura stanął przed niemałym problem. Sytuacja wymyka się spod jego kontroli. Czyżby Drużyna Z miała przeprowadzić bunt.

-A tu macie lodówkę.- powiedział trener, otwierając powoli jej drzwi
-Czemu się tak patrzycie? Co się wam stało?- nim zdążył to powiedzieć, w kierunku lodówki ruszył z ogromną szybkością Gohan. Kuura zatrzymał go, chwytając ręką za czoło. Po chwili podobnie uczynił Goten i został zatrzymany w ten sam sposób. Gdy jednak do biegu ruszył Trunks, mistrz znalazł się w naprawdę trudnej sytuacji. Próbował zatrzymać go nogą. Jego wysiłki okazały się jednak daremne. Napój trójki przyjaciół spowodował upadek Kuury, a trzech łakomczuchów rozpoczęło plądrowanie lodówki. Kuura, zobaczywszy w jakim tempie nikną jego zapasy, zaczął odciągać ich z dala od obiektu pożądania w postaci lodówki. Gdy (po wielu wysiłkach) w końcu mu się to udało zamknął drzwi chłodziarki na kłódkę, jedzenie zabrane przez trzech żarłoków związał w siatki (przypominające takie na zakupy, ale znacznie większe), wyjął z kieszeni gwizdek i dmuchnął w jego ustnik z całej siły.
-Podpór przodem!- rozkazał. Po chwili włożył każdemu na plecy cały inwentarz zagrabiony wcześniej z lodówki.
-No i robimy pompeczki! Raz, dwa, trzy, cztery, pora przećwiczyć swe maniery! Powtarzajcie! 5,6,7,8, czas pożegnać się z tatusiem!

I tak (chcąc, nie chcąc) nasi przyjaciele rozpoczęli swój trening w bardzo specyficzny sposób. Uub, patrząc na nich, stracił apetyt na dłuższy czas. Jak dalej potoczy się trening Drużyny Z? Jakie umiejętności Goku zyska dzięki Okilitowi? Czy odzyskanie umiejętności teleportu będzie tylko początkiem? Skąd Kuura bierze jedzenie, no i jak udało mu się wyhodować tyle Senzu? Czytajcie kolejne części.
No comments have been added yet.

:icon:
Add a Comment: